Strona główna: Zaprojektuj swój zysk

EN PL
 

Instytut Wzornictwa Przemysłowego

 
 
Strona główna - Zaprojektuj Swój Zysk / Wiedza / Wywiady z projektantami / Rozmowa z Rafałem Piłatem i Michałem Bonikowskim ze studia Mindsailors

Rafał Piłat

 

Michał Bonikowski

Mindsailors,
to studio założone przez Rafała Piłata i Michała Bonikowskiego. Początkowo funkcjonowało ono jako europejski dział projektowy chińskiego producenta elektroniki Starline International. Obecnie jest niezależną firmą. Mindsailors tworzyło projekty m.in. dla H&M, Sanitec Koło, Maxell, Hama i Carrefour.

 

Beata Krowicka 

Rozmowa z Rafałem Piłatem i Michałem Bonikowskim ze studia Mindsailors 

Co dla Panów oznacza dobrze zaprojektowany produkt?
Rafał Piłat, Michał Bonikowski:
Dobrze zaprojektowany produkt to taki, który rozwiązuje jakiś problem, nie tworząc przy okazji kolejnych. To projekt przemyślany od początku do końca – zarówno pod kątem estetycznym, jak i funkcjonalnym, a także konstruktorskim.
Dobrze zaprojektowany produkt klienci będą sobie wzajemnie polecać i stanie się wyznacznikiem nowej jakości na rynku.

W którym momencie procesu projektowania wiecie, że to jest właśnie taki dobrze zaprojektowany produkt?
Podobno dobrego projektanta można poznać po tym, że podświadomie odrzuca złe rozwiązania już na etapie pomysłu i właśnie do tego staramy się nieustannie dążyć. Często już na etapie analizy wstępnej i burzy mózgów zadajemy sobie pytanie, czy dane rozwiązanie będzie dobre i jakie potencjalnie problemy napotkamy w trakcie dalszej realizacji danego projektu.
Pochylając się nad jakimś problemem, każdorazowo mamy na uwadze to, aby proponować klientom wyłącznie dobre i przemyślane rozwiązania. Projektowanie czegoś, do czego sami nie bylibyśmy przekonani, po pierwsze mijałoby się z celem, a po drugie źle by świadczyło o nas jako projektantach.

 

Jakimi zasadami kierujecie się Panowie przy projektowaniu?
Podchodząc do projektu mamy w głowie pewną maksymę – jesteśmy tak dobrzy, jak dobry jest nasz ostatni projekt. To, co stworzymy, jest naszą wizytówką i przez pryzmat naszych prac jesteśmy postrzegani i oceniani. Dlatego też z każdym projektem chcemy wykonywać kolejny krok do przodu, uczyć się czegoś, zdobywać nowe doświadczenia, tworzyć coś unikalnego.  Nie spoczywamy na laurach, tylko podnosimy poprzeczkę o oczko wyżej niż poprzednio, zastanawiamy się co można zrobić lepiej i to robimy.

Jak zaczęła się Panów współpraca z firmą Starline?
Firma Starline była producentem elektroniki konsumenckiej. To trudny rynek, gdzie konkurencja jest naprawdę gigantyczna. Nie sposób na nim zaistnieć, mając w swojej ofercie to, co inni. Współpraca ta zaczęła się w momencie, kiedy firma Starline postanowiła rozpocząć produkcję własnych wzorów elektroniki użytkowej.
Głównymi odbiorcami takich produktów są Europejczycy. Mając świadomość, że chiński design masowy jest bardzo odtwórczy, firma zadecydowała więc o powołaniu do życia wewnętrznego biura projektowego, które geograficznie i ideowo byłoby bliższe odbiorcy docelowemu. W ten właśnie sposób powstała grupa Mindsailors. Jak się okazało była to słuszna decyzja.

 

Jakie cele przyświecały powstaniu pendrive’a Z Drive? Jakie były wytyczne firmy?
Od samego początku miał to być projekt produktu flagowego i bezkompromisowego. W oryginalnym zamyśle pendrive ten miał być firmowany nazwiskiem znanego francuskiego piłkarza Zinedine Zidane’a, a dochód ze sprzedaży miał finansować akcję charytatywną. Mieliśmy to jak najbardziej na uwadze przy tworzeniu i wdrażaniu tego produktu. Niestety założonego planu nie udało się zrealizować, niemniej ostatecznie projekt postanowiono wdrożyć pod własną marką należącą do Starline’a.

Jak wyglądały prace projektowe nad powstaniem pendrive’a? Na ile firma czynnie uczestniczyła w jego tworzeniu?
Zarówno za prace projektowe, jak i konstruktorskie byliśmy odpowiedzialni my. Wdrożenie odbywało się w ramach fabryk wchodzących w skład grupy Starline. Pomimo tego, że odbywało się ono w Chinach, mieliśmy nad tym projektem pełen nadzór produkcyjny. Do nas także należało ostatnie słowo w kwestii kontroli jakości i strategii materiałowej. Z punktu widzenia projektanta pod wieloma aspektami był to projekt idealny, który od początku do końca został wdrożony zgodnie z oryginalnym zamysłem.

Co było inspiracją przy projektowaniu tego produktu?
Inspiracją była chęć stworzenia czegoś, co mogłoby zaskoczyć rynek swoim rozmiarem, funkcjonalnością, jakością wykonania i dużą precyzją działania. Cel ten, naszym zdaniem, został w pełni osiągnięty, czego dowodzi nagroda iF Product Design 2009, którą otrzymał Z Drive.

Czy od pierwszego projektu przeszedł on wiele modyfikacji? Jakich zmian zażyczyła sobie firma?
W stosunku do oryginalnie przedstawionej koncepcji, projekt przeszedł jedynie drobne kosmetyczne zmiany. Pod tym względem była to naprawdę udana współpraca.

 


Co sprawiło Panom przy tym projekcie największe trudności?
Pendrive ten posiada prosty i intuicyjny mechanizm, dzięki któremu, korzystając wyłącznie z siły palców, można wysunąć konektor względem korpusu i przygotować urządzenie do pracy. Największym problemem były ograniczenia materiałowe metalu oraz plastiku. Przy tego typu urządzeniach i mechanizmach każda dziesiąta część milimetra przekłada się na precyzję działania i niezawodność.

Czy oprócz dobrego wyglądu produkt ma też inne zalety? Na jakie funkcjonalności zwracali Panowie uwagę podczas projektowania?
Pendrive wyposażony jest we wspomniany mechanizm pozwalający chronić konektor przed zabrudzeniem i uszkodzeniem. Dodatkowo urządzenie posiada automatyczny mechanizm blokujący, powstrzymujący konektor przed przypadkowym wysunięciem się z korpusu. Chroni go on także przed samoczynnym złożeniem w trakcie podłączania pendrive’a do portu USB. Umieszczenie tego wszystkiego w bryle o wymiarach 30x10x4 mm było ciekawym wyzwaniem.

Czy współpraca z firmą Starline była dla Panów w jakimś sensie przełomowa?
Jak najbardziej, była to współpraca przełomowa i owocna dla obu stron.
Po pierwsze wiele nas nauczyła – przede wszystkim tego, jak podchodzić do projektów nie tylko przez pryzmat koncepcji, ale także myśleć o nich w kontekście konstrukcji i optymalizacji procesu produkcji już na etapie opracowywania koncepcji. Poza tym dane nam było pracować nad projektami w branży szeroko rozumianej elektroniki konsumenckiej, która w Polsce jest naprawdę bardzo wąską dziedziną. Poza pamięciami USB mieliśmy okazję tworzyć projekty netbooków, media playerów, czytników książek elektronicznych. Każdy z tych projektów stawiał przed nami coraz to nowsze wyzwania, z którymi z przyjemnością się mierzyliśmy.
Współpraca ta uzmysłowiła nam jedną istotną rzecz – polski design w niczym nie musi ustępować projektom tworzonym przez największe i najbardziej rozpoznawalne marki na świecie. Doświadczenie jakie udało nam się wynieść z pracy przy tych projektach było bezcenne.



Z jakiego swojego projektu jesteście najbardziej dumni i dlaczego?
Jednym z ostatnio stworzonych projektów, którym możemy się pochwalić, jest samozaciskowy stojak choinkowy do którego obsługi nie trzeba używać rąk. Mechanizm działania znajduje się obecnie w trakcie patentowania. Sam prototyp przedprodukcyjny został zaprezentowany w styczniu na targach w Niemczech. Spotkał się z dużym zainteresowaniem odbiorców. Prezentację działania prototypu można obejrzeć na naszym profilu na Facebooku (www.facebook.com/mindsailors).

Czy polskie firmy przykładają do wzornictwa większą wagę niż kilka lat temu? Częściej zgłaszają się po pomoc do projektanta?
Z pewnością świadomość polskich firm jest większa niż 5 czy 10 lat temu. Porównując jednak sytuację z krajami Europy Zachodniej lub Azji, polskie firmy wypadają w naszym odczuciu niestety dość blado. Wystarczy powiedzieć, że niekiedy nasi klienci trafiają do nas bardzo pokrętnymi drogami, często nie mając nawet świadomości, że istnieje taka branża jak wzornictwo przemysłowe, w Polsce kojarzone głównie z meblarstwem.
Mimo wszystko coraz więcej firm dostrzega jednak potrzebę wyjścia poza własne cztery ściany i rozpoczęcia współpracy z zewnętrznym wykonawcą. Pomału dostrzegają korzyści płynące z takiego modelu współpracy.

Co jest charakterystyczne dla projektów Mindsailors? Jaki jest ich wyróżnik?
Biorąc pod uwagę szerokie spektrum naszej działalności projektowej, naprawdę bardzo ciężko byłoby nam sprowadzić nasze projekty do jakiegoś wspólnego mianownika w kontekście cech wizualnych. Niemniej zależy nam na tym, aby tworzyć przede wszystkim projekty stanowiące albo rozwinięcie istniejących rozwiązań, albo zupełnie nowe produkty. Można to nazwać naszym wyróżnikiem.

Czy macie swoich idoli w świecie designu? Czy mają oni wpływ na Panów twórczość?
Idoli nie mamy, ale za to na pewno każdy z nas ma jakieś ulubione projekty znanych lub mniej znanych projektantów. Poza tym intensywnie pracujemy nad tym, abyśmy to my stali się czyimiś idolami (śmiech). Na razie udało nam się zainspirować rzeszę chińskich „projektantów”, którzy prześcigają się w kopiowaniu naszych wzorów. No cóż, podobno imitacja jest najszczerszą formą pochlebstwa.



Jak zaczęła się Wasza przygoda z projektowaniem?

Nie było jednego jasnego momentu, o którym moglibyśmy powiedzieć, że był to początek. W obu z nas od dawna drzemała pasja tworzenia. Na przestrzeni lat realizowaliśmy się w różnych tematach mniej lub bardziej powiązanych  z projektowaniem (grafika użytkowa, DTP, rzeźba, renowacja zabytków). Stopniowo ta pasja ewoluowała, aż dość mocno ukierunkowała się na to, czym zajmujemy się teraz. Jedno jest pewne, ta przygoda wciąż trwa. Cały czas poznajemy i uczymy się nowych rzeczy, coraz bardziej poszerzając swoją wiedzę, zainteresowania, a także spektrum naszej działalności. Zwyczajnie nie zadawalamy się staniem w miejscu.

Pracujecie we własnym studio. Dlaczego wybraliście ten model współpracy? Jakie są zalety i wady takiej działalności?
W momencie powstania Mindsailors byliśmy wewnętrznym studiem projektowym realizującym przede wszystkim zlecenia naszej firmy matki. Sytuacja uległa zmianie w momencie, kiedy świat dotknął kryzys finansowy. Znacząco odcisnął on swoje piętno na sektorze dóbr tzw. luksusowych. W konsekwencji zostaliśmy postawieni przed prostym wyborem – szukać pracy w obcej firmie lub też wykorzystać to, na co pracowaliśmy przez blisko pięć lat i rozpocząć pracę na własny rachunek. To też zrobiliśmy.
Własne studio to przede wszystkim praca nad własną marką. Każda akcja i decyzja niesie za sobą namacalne konsekwencje.
Wadą, o ile można to tak nazwać, jest konieczność troszczenia się nie tylko o projekty, lecz także aktywne rozwijanie firmy i ciągłe planowanie strategii.
Najważniejsze to postawić sobie jasne cele krótko- oraz długoterminowe, a potem konsekwentnie dążyć do ich realizacji.
Własne biuro to także spełnienie naszych ambicji i marzeń. Pracę dla kogoś można podjąć zawsze, ale na do prowadzenia własnego studia trzeba mieć już konkretny pomysł i zapał.

Czy macie również doświadczenia w pracy etatowej u producenta? Czym różnią się te modele współpracy?
Obaj wcześniej pracowaliśmy jako pracownicy etatowi. Główną różnicą jest przede wszystkim specyfika pracy. Prowadząc własne studio, 20% czasu poświęcamy na projektowanie, pozostałe 80% inwestujemy w zarządzanie firmą, planowanie i rozwój, docieranie do klientów. Kiedy pracowaliśmy etatowo, w zasadzie nie interesowały nas sprawy związane z rozwojem firmy, nie spoczywała na naszych barkach odpowiedzialność za całą firmę i raczej skupialiśmy się na lokalnych obowiązkach związanych z konkretnym stanowiskiem.



W jaki sposób poszukujecie nowych zleceń? Czy są firmy, z którymi Mindsailors współpracuje na stałe, a może nowych klientów trzeba cały czas czynnie poszukiwać?
Jak najbardziej posiadamy swoich stałych i powracających klientów, z którymi realizujemy kolejne projekty. Czy trzeba aktywnie poszukiwać nowych zleceń? To oczywiście kwestia tego, co kogo zadawala. Jeżeli komuś wystarczy kilka projektów rocznie, to jest duża szansa, że nie będzie musiał poszukiwać zleceń. Nas absolutnie tego typu liczby nie zadawalają, więc wychodzimy do potencjalnych klientów z propozycją współpracy. Głównie do firm, z którymi po prostu chcielibyśmy współpracować.
Ponadto mamy już pewną markę i całkiem pokaźną liczbę zakończonych wdrożeniem projektów. Nie jest dla nas rzadkością, że nowi klienci docierają do nas właśnie poprzez nasze projekty, co oczywiście bardzo nas cieszy i daje czysty sygnał, że nasze prace zwróciły skutecznie czyjąś uwagę.
Jak w innych biznesach, każda droga do pozyskania klienta jest dobra i żadna zwyczajnie nie powinna być ignorowana.


Mają Panowie doświadczenia zarówno w projektowaniu dla polskich, jak i zagranicznych firm. Jakie są różnice we współpracy z nimi?
Mieliśmy okazję współpracować z klientami z całego świata: Azji, Europy Zachodniej i Wschodniej, USA. Różnice we współpracy wynikają głównie z różnic kulturowych i językowych. Oczywiście znajomość języka codziennego oraz technicznego jest kluczowa w kontaktach z klientami zagranicznymi. Zdecydowana większość firm, które do nas trafiają, ma sprecyzowane oczekiwania oraz posiada doświadczenie w produkcji. Pod względem specyfiki pracy przy różnych projektach różnice są więc niezauważalne, nieważne czy projekt realizowany jest w Polsce, we Francji czy też w Chinach. Parę razy mieliśmy okazję słyszeć miłe słowa zaskoczenia odnośnie tego, jak bezproblemowo przebiega współpraca mimo różnych kultur i języka.
Niemniej, pewne różnice we współpracy mogą pojawić się w oczekiwaniach odnośnie samych projektów. Popularny produkt zaprojektowany z myślą o rynku chińskim niekoniecznie musi się dobrze sprzedawać, a nawet podobać w Europie. Różne rejony świata to często odmienna moda i należy tę świadomość mieć, przystępując projektu.

Jakie trudności i bariery stoją przed projektantem w Polsce? Na jakie trudności może napotkać przy współpracy z producentem?
Dużą barierą na naszym rynku jest wspomniany wcześniej brak świadomości o branży wzorniczej i projektowej. Zdarza się, że klienci nie wiedzą do końca, czego chcą. Naszym zadaniem jest to właśnie ustalić. Początkujący projektant może mieć z tym problemy.
Niestety brak tej świadomości ma realne przełożenie na wyobrażenie klienta o pracy projektanta lub biura projektowego. Wciąż zdarzają się sytuacje, w których klientom wydaje się, że opracowanie projektu to kwestia 2-3 dni. Często oczekuje się też przedstawienia projektów bez poczynienia żadnych oficjalnych ustaleń i podpisania umów. Być może początkujący projektant może sobie pozwolić na takie ryzyko, ale prowadząc firmę nie możemy się zgodzić na taki model współpracy.
Istotnym problemem jest też to, że często zleceniodawcy postrzegają współpracę z projektantem jako wydatek, a nie inwestycję. Po naszej stronie leży przekonanie klientów, że dobry projekt może przełożyć się w ostatecznym rachunku na większe korzyści niż wydatki poniesione na rozwój projektu.
Ostatnią trudną do pokonania dla młodych projektantów kwestią może być to, że wiele firm poszukuje usługi kompleksowej. Wchodzi w nią nie tylko opracowanie koncepcyjne, ale też przygotowania konstrukcyjne, a często także aktywna pomoc i uczestnictwo przy wdrażaniu projektu do produkcji.

 

Jakie macie rady dla młodych ludzi, którzy dopiero zaczynają poszukiwania pracy w tej branży? Jak zaistnieć w świecie designu?
Design nie jest znacząco inny od innych branż związanych z kreacją. Dobre portfolio projektów, najlepiej tych zrealizowanych, to podstawa w zdobywaniu klientów, a także w znalezieniu pracy. Nawet najlepsza szkoła i najwspanialsze CV nie wygrają klienta, jeżeli nic więcej za tym nie stoi. Dlatego nie poddawajcie się i do dzieła!
Rozmawiała Beata Krowicka

Ocena:     
Komentarze: 1
Zaloguj się aby dodać opinię

Logowanie do profilu

 

 

Nie posiadasz jeszcze konta? Załóż bezpłatne konto w portalu ZSZ.

Nie pamiętasz hasła? Zamów nowe hasło.
UWAGA - warunkiem jest obecność adresu e-mail przypisanego do konta, dla którego zamawiane jest nowe hasło.

Zakładanie konta

Podany login, poza rolą w procesie logowania na swoje konto, będzie służył do sygnowania wszystkich akcji użytkownika dokonanych w obrębie portalu.
Login nie może zawierać następujących znaków:
\ / : * ? "< > |
ani zaczynać się od kropki.
*
 
*
 
Jako hasło proszę wpisać ciąg przynajmniej 7 znaków, zawierający co najmniej jedną cyfrę lub znak specjalny (na przykład #, $, %).
*
*
*
 

 
 
 
 
 
Patroni medialni
Patroni medialni
Innowacyjna Gospodarka Projekt jest współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka.