Strona główna: Zaprojektuj swój zysk

EN PL
 

Instytut Wzornictwa Przemysłowego

 
 
Strona główna - Zaprojektuj Swój Zysk / Wiedza / Wywiady z projektantami / Rozmowa z Grzegorzem Cholewiakiem, właścicielem Dot Studio

Grzegorz Cholewiak
jest właścicielem Dot Studio, w którym tworzy zarówno projekty autorskie, jak i produkty na zlecenie klientów. Jest twórcą zaangażowanym społecznie, w swoich pracach wykorzystuje m.in. odpady przemysłowe.

Beata Krowicka 

Rozmowa z Grzegorzem Cholewiakiem, właścicielem Dot Studio 

 

Co dla Pana oznacza dobrze zaprojektowany produkt?
Dobrze zaprojektowany produkt to taki, który uwzględnia zarówno uwarunkowania rynku, cele biznesowe producenta, jak i charakter marki.
Sugeruje innowacyjne technologie i  rozwiązania usprawniające proces produkcji. Dla użytkownika tworzy nowe wartości. To swoisty balans pomiędzy ludzką potrzebą, otaczającą kulturą i dostępną technologią.

W którym momencie procesu projektowania wie Pan, że to jest właśnie taki dobrze zaprojektowany produkt?
Kiedy produkt jest już na rynku, kiedy jest użytkowany przez konsumenta, kiedy producent jest zadowolony, wtedy jestem przekonany o słuszności swoich decyzji podczas całości mojej pracy.

Jakimi zasadami kieruje się Pan przy projektowaniu?
Szczególnie bliskie mi są reguły, które opracował Dieter Rams. Opowiadają się za rzeczowym, wręcz technicznym wyrażaniem pojęcia dizajnu. Dodaję nich szczyptę słowiańskiej emocji, co staje się bazą do tworzenia nowych typologii produktów.

Jak zaczęła się Pana współpraca z firmą Space Lab nad stolikiem Ufo?
Z prezentacją projektu zwróciłem się do Grzegorza Szajera, który prowadził niewielki zakład stolarski. Dostrzegł wartości płynące z projektu i podjął ryzyko wprowadzenia mebla na rynek. Od początku współpracę charakteryzuje pełne zaufanie i przyświeca nam wspólny cel. SpaceLab stanowi nową  jakość, odrębną markę tworzoną przez producenta.

Jakie cele przyświecały powstaniu tego projektu? Jakie były wytyczne firmy?
Stolik Ufo jest odpowiedzią na potrzeby rynku wynikające z programu ministerialnego „ Sześciolatki do szkół”. Założenia projektowe pomogli zebrać specjaliści-terapeuci z  Maltańskiego Centrum Pomocy Niepełnosprawnym Dzieciom i ich Rodzinom w Krakowie. Stolik musiał spełniać szereg wymogów m.in.: mieć swobodną regulację zmiany wysokości blatu,  blat z możliwością zmiany kąta nachylenia czy też możliwość łączenia stolików do pracy w grupie.

Jak wyglądały prace projektowe nad powstaniem produktu? Na ile firma czynnie uczestniczyła w jego tworzeniu?
Prace nad wdrożeniem trwały przeszło dwa lata, podczas których stolik testowany był w Centrum Pomocy przez terapeutów i dzieciaki od drugiego do czternastego roku życia.  SpaceLab opracował mechanizm i pomógł rozwiązać konstrukcję stolika.

Co było dla Pana inspiracją przy projektowaniu tego stolika?
Opracowując możliwość łączenia stolików do pracy w grupie, inspiracje zaczerpnąłem z natury. Blat mebla wpisany jest w sześciokąt, co bezpośrednio kojarzy się z plastrem miodu. Całość jednak  podyktowana jest funkcją, wynikającą z założeń projektowych.

 

Czy od pierwszego Pana projektu przeszedł on wiele modyfikacji? Jakich zmian zażyczyła sobie firma?
Od pierwszego modelu, projekt nie uległ wielu zmianom. Dla przykładu: zmieniono rozstaw nóg w stelażu, aby umożliwić swobodne użytkowanie starszym dzieciom. Wszelkie modyfikacje były efektem obserwacji, kompromisem wynikającym ze współpracy Centrum Pomocy, producenta i mojej. Wynikiem jest stolik przyjazny dziecku, wpisujący się w potrzeby wyposażenia współczesnej szkoły.

Co sprawiło Panu przy tym projekcie największe trudności?
Nie lada problemem okazało się znalezienie nazwy dla stolika. Z pomocą przyszła gra skojarzeń – niezidentyfikowany obiekt – Ufo...  i tak już zostało. 

Stolik został określony jako rehabilitacyjny. W jaki sposób pomaga on rehabilitować niepełnosprawne dzieci?
Jedną z najczęściej przyjmowanych pozycji dziecka podczas zabawy, edukacji czy sytuacji terapeutycznej jest pozycja siedząca. Dzieci niepełnosprawne ruchowo potrzebują znacznie więcej odpowiedniego wsparcia w pozycji siedzącej niż oferują to ogólnodostępne stoliki czy biurka. Dobra postawa ciała w siedzeniu oraz odpowiednio dostosowany stolik wpływa na efektywność i wzrost aktywności dziecka. Najbardziej optymalną pozycją siedzącą jest pozycja 90-90-90. Oznacza to, że kostki, kolana i biodra są zgięte pod kątem 90 stopni, stopy ustawione płasko na podłodze, tułów oparty o krzesło, głowa ustawiona jest w jednej linii z całym tułowiem, barki i nadgarstki ustabilizowane na stoliku, którego blat znajduje się na wysokości ok. 5 cm powyżej zgiętej ręki w łokciu.
Charakterystyczne wycięcie w blacie stołu  sprawia, że pozycja siedząca, jaką dziecko przyjmuje podczas wielu swoich aktywności w domu, przedszkolu lub szkole jest dla niego bezpieczna i przyjazna, wpływa korzystnie na utrzymanie prawidłowej postawy ciała oraz zwiększa możliwość aktywności manualnych i manipulacyjnych, pomimo różnego rodzaju ograniczeń.

 Z jakiego swojego projektu jest Pan najbardziej dumny i dlaczego?
Jak przystało na surowego ojca, każdy z moich projektów obdarzony jest jednakową miłością. Jednakże najwięcej satysfakcji sprawiają produkty, które są już w sprzedaży, takie jak Ufo. Spotkałem się również z ciepłym przyjęciem mebla modułowego, który nazwałem Kvadratt.

Czy polskie firmy przykładają do wzornictwa większą wagę niż 5 lub 10 lat temu? Częściej zgłaszają się po pomoc do projektanta?
Mimo dużej dozy ostrożności, świadomość wzornicza wśród producentów wzrasta.  Coraz częściej poszukują specjalisty, konfrontują swoje produkty na targach, biorą udział w konkursach. Obecnie biur projektowych jest coraz więcej, konkurencja umacnia się, co świadczy o popycie na dobre produkty i usługi.  Producent lub też usługodawca zwraca większą uwagę na poczynania konkurencji, konfrontuje z własnym asortymentem. Zauważają, że inwestycja w dobrze zaprojektowany produkt ma bezpośrednie przełożenie na portfel.

Co jest charakterystyczne dla Pana projektów? Jaki jest ich wyróżnik?
Staram się projektować z uwzględnieniem czystości i prostoty, stosuję hasło „mniej znaczy lepiej”. Projektuję tak, aby produkt przetrwał upływ czasu, żeby oparł się zmieniającym się prądom i modom.  Moje produkty mają spełniać określone założenia, nie tylko użytkowe, ale także psychologiczne i wizualne. Estetyka produktu jest bezpośrednio związana z jego funkcjonalnością, ponieważ przedmioty, których używamy każdego dnia wywierają wpływ na nasze samopoczucie, a więc kształtują naszą rzeczywistość.

Czy ma Pan swoich idoli w świecie designu? Czy mają oni wpływ na pana twórczość?
Wspomniany już Dieter Rams ma olbrzymi wpływ na moją pracę. Głęboko szanuję klasykę lat 60., cenię sobie projekty Tapio Wirkalla.
Ze współczesnych mogę sporządzić długą listę nazwisk takich jak Tom Dixon, Zaha Hadid czy Jasper Morrison. Przyznaję, ich twórczość inspiruje. Swój entuzjazm do pracy przekazali mi dwaj pedagodzy: prof. Piotr Bożyk z krakowskiej ASP i Ian Rooney z politechniki w Lahti. Obydwaj bardzo przyczynili się do rozwoju mojego światopoglądu.

Jak zaczęła się Pana przygoda z projektowaniem?
Pierwsze projekty powstały w szkole średniej. Uczęszczałem do Technikum Meblarskiego, gdzie projektowaliśmy i wykonywaliśmy meble na indywidualne zamówienia. Wówczas marzyłem o tym, aby zostać architektem, projektować miasta. W miarę jak zagłębiałem się w temat, utwierdzałem się o słuszności wyboru projektanta mebli. Obecnie po szesnastu latach  jestem przekonany o trafności decyzji.

Pracuje Pan we własnym studio. Dlaczego wybrał pan ten model współpracy z klientami? Jakie są zalety i wady takiej działalności?
W trakcie studiów podejmowałem różne tematy projektowe. Pracowałem sam, ponieważ pozwalało to na zawiązanie pewnego rodzaju porozumienia między producentem a projektantem, co w dalszej perspektywie ma przełożenie na jakość produktu. Po studiach kontynuowałem ten model, założyłem własne studio. Pracuje sam, jednakże doskwiera mi  brak atmosfery jaka towarzyszy w trakcie tworzenia czy też niemożność prozaicznego podziału obowiązków.

Czy ma Pan również doświadczenia w pracy wewnątrz firmy produkcyjnej? Czym różnią się te modele współpracy?
W Sędziszowie i Kolbuszowej, fabrykach produkujących meble, odbywałem praktyki, przechodziłem wówczas przez każdy etap produkcji, począwszy od centrum obróbczego na biurze projektowym skończywszy. Pozwoliło mi to nie tylko poznać proces technologiczny, ale też zrozumieć struktury panujące w zakładzie produkcyjnym. Kluczową różnicą  jest brak bezpośredniego kontaktu z klientem. Projektant „na etacie” bazuje na briefie, w procesie projektowym pośredniczy osoba prowadząca temat. Taki układ ma swoje pozytywne jak i negatywne strony. 
 
W jaki sposób poszukuje Pan nowych zleceń? Czy ma Pan firmy, z  którymi współpracuje na stałe, a może nowych klientów trzeba cały czas czynnie poszukiwać?
Obecni klienci są zadowoleni ze współpracy ze mną, polecają swoim znajomym.  Aby pozyskać nowych kontrahentów, wystawiam się na targach i uczestniczę w konkursach projektowych. Z uwagi na dynamikę rynku jestem stale otwarty na podjęcie nowej współpracy.

Czy ma Pan doświadczenia zarówno w projektowaniu dla polskich, jak i zagranicznych firm? Jakie są różnice we współpracy z nimi?
Owszem, istnieją różnice między klientem polskim a zagranicznym. W pierwszej kolejności należy zwrócić uwagę na krótką historię wzornictwa w Polsce. Niejednokrotnie wynikający z tego faktu dreszczyk emocji wciąż towarzyszy przy podjęciu współpracy między producentem a projektantem. Będąc w Finlandii, pracowałem w międzynarodowej grupie projektowej dla Kemppi Oy. Firma była wymagająca przy zachowaniu całkowitej otwartości i kultury pracy. Mimo, że zadanie było wyczerpujące i surowo rozliczano nas z każdego kroku, to panowała swobodna atmosfera i nikt nie obawiał się, co nastąpi po zakończeniu projektu.

Jakie trudności i bariery stoją przed projektantem w Polsce? Na jakie trudności może napotkać przy współpracy z producentem?
Zawód projektanta wciąż nie jest zawodem chronionym. Przyczynia się to do nadużyć. Zagrożeniem jest również domorosła konkurencja, która psuje rynek nie tylko niskimi stawkami, ale też zazwyczaj niską jakością usług.
Mimo zmieniającej się świadomości społeczeństwa dotyczącej wzornictwa, wciąż brakuje rzetelnej edukacji ze strony mediów.

Jakie ma Pan rady dla młodych ludzi, którzy dopiero zaczynają poszukiwania pracy w tej branży? Jak zaistnieć w świecie designu?
Na podstawie swoich doświadczeń mogę przedstawić receptę na mój bagaż doświadczeń: cierpliwość, jasne wyznaczenie celu i świadome podążanie w wyznaczonym kierunku. Do tego dodać należy stałe poszerzanie horyzontów, zdobywanie wiedzy, otwartość na nowe sytuacje, rzeczy, nowych ludzi. Nie zrażać się niepowodzeniami! Nie lękajcie się!
Rozmawiała Beata Krowicka

Ocena:     
Komentarze: 0
Zaloguj się aby dodać opinię

Logowanie do profilu

 

 

Nie posiadasz jeszcze konta? Załóż bezpłatne konto w portalu ZSZ.

Nie pamiętasz hasła? Zamów nowe hasło.
UWAGA - warunkiem jest obecność adresu e-mail przypisanego do konta, dla którego zamawiane jest nowe hasło.

Zakładanie konta

Podany login, poza rolą w procesie logowania na swoje konto, będzie służył do sygnowania wszystkich akcji użytkownika dokonanych w obrębie portalu.
Login nie może zawierać następujących znaków:
\ / : * ? "< > |
ani zaczynać się od kropki.
*
 
*
 
Jako hasło proszę wpisać ciąg przynajmniej 7 znaków, zawierający co najmniej jedną cyfrę lub znak specjalny (na przykład #, $, %).
*
*
*
 

 
 
 
 
 
Patroni medialni
Patroni medialni
Innowacyjna Gospodarka Projekt jest współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka.